Bo przecież o to ci chodziło prawda?

To moje pierwsze wakacje od wielu lat. To mój pierwszy wyjazd w tak wiele miejsc, w tak krótkim czasie. Pierwszy raz ponadto jadę sama. I pierwszy raz niestety naprawdę się boję. Cały czas powtarzam sobie jednak, że nie można dać się zwariować, że to po prostu kwestia bycia w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie i, że mimo iż będę w miejscach, w których w ostatnim czasie roiło się od ataków terrorystycznych to nic złego się nie stanie. Ale… właśnie to Ty sprawiłeś, że pojawiają się jakieś ale. Dlatego:


Kochany terrorysto….

Zrzut ekranu 2016-07-29 o 17.23.47

Ja jestem tylko zwykłą dziewczyną z Krakowa, a Ty jesteś zwykłym chłopakiem skądinąd. Obydwoje w coś wierzymy, obydwoje mamy jakieś ideały, rodzinę i przyjaciół. Tak jak ja, Ty przecież lubisz czuć się szczęśliwym, choć pewnie zupełnie inne rzeczy nas cieszą. No ale.. i mi, i Tobie jest fajnie na przykład, kiedy jest ciepło, kiedy wokół jest dobre jedzenie i ludzie, którzy nas cenią. Napewno masz też jakieś pasje – oglądanie filmów, czytanie książek, sport jakiś. Wspominam o pasji, bo ona jest zawsze takim impulsem do życia. Jeśli jej nie masz, to koniecznie musisz w sobie odnaleźć. Ale dobra przejdźmy do sedna. Bo chodzi o to, że pewnie w wielu kwestiach się nie zgadzamy i mamy inne patrzenie na świat, no ale przecież z tego powodu ja nie załatwiam sobie broni i nie strzelam gdzie popadnie. Trochę mnie to boli i jest mi przykro, że giną ludzie, tak zupełnie bez powodu. Spójrz, przecież to takie dziecinne, takie pozbawione sensu i logiki. Kiedy zabijasz innych ludzi, jakieś władze danego kraju zabiją wreszcie Ciebie, i już nigdy się nie zakochasz, nie skoczysz na bungee i nie odkryjesz nowych miejsc na świecie. Po prostu umrzesz i już Cię nie będzie. Czy to ma sens? No dobra, w sumie może pójdziesz do tego swojego nieba, gdzie będziesz wychwalany i lubiany OK! Ale co kiedy okaże się, że tego nieba nie będzie? A Ty zabiłeś wielu ludzi i sam siebie? Sprawiłeś przykrość nie tylko czyimś bliskim, ale i swoim. Po co ryzykować własnym życiem? Mi się wydaje, kochany terrorysto, że to zbyt duże ryzyko, zwłaszcza, że nie wiesz do końca jak jest. I jeśli mogę Ci radzić, to nie warto go podejmować. No bo zobacz… może właśnie wysadzasz się wśród ludzi, którzy pracują nad lekiem na raka? Nie wstyd Ci? A jak ktoś z Twojej rodziny zachoruje? Nie można być takim lekkomyślnym egoistą, trzeba trochę przyszłościowo podchodzić do świata. A Ty jesteś napewno fajnym gościem… i możesz mieć fajne dzieci, i możesz podróżować, i możesz odkrywać, i możesz budować. Życie jest naprawdę fajne, wystarczy tylko chcieć je przeżyć i nie zabierać innym tej możliwości. Poza tym patrz jak dużo zła jest na świecie poza terroryzmem: głód, ubóstwo, bieda, nieuleczalne choroby, gwałty na dzieciach, katastrofy, anomalia pogodowe. No weź, nie komplikujmy sobie tego jeszcze bardziej.  Umówmy się tak: Ja szanuje Ciebie i nie robię Ci krzywdy, Ty w zamian szanujesz mnie i nie robisz mi krzywdy. To chyba uczciwy układ. I ja jadę spokojnie odpocząć, odkrywać nowe miejsca, poznawać ludzi, a Ty w tym czasie pomyśl o czymś fajnym, może o jakiejś ładnej dziewczynie? Albo o nowej pasji?

Z pozdrowieniami,

K.


 

SKOMENTUJ