Strefa komfortu, coaching, motywacja czy właśnie mapa marzeń to często powód do żartów i kpin. Znane wszystkim filmy na youtubie „jesteś zwycięzcą” czy „ważna wiadomość” zyskując kilka milionów wyświetleń stały się pretekstem do wygłupów. Zastanawiam się tylko czy oglądają je, kpią i żartują ludzie spełnieni, czy tacy, którzy z sukcesem mają jakiś wewnętrzny problem. A może rzeczywiście cała ta motywacja to bzdura wyssana z palca, robiąca ludziom wodę z mózgu i siejąca wszechogarniające zło. Myślę, że wszystko zależy od podejścia. Jeśli cele i marzenia oraz motywacja służąca do ich realizacji są dla nas odległe i niepotrzebne, to nie powinniśmy się wściekać, kiedy nasze życie nie zmierza w kierunku jaki sobie wyobrażaliśmy. Jeśli wstydzimy się marzyć o pieniądzach, to znaczy, że ich nie potrzebujemy. Jeśli nie myślimy o dobrym zdrowiu, to nie zasługujemy na nie. I wreszcie jeśli nie doceniamy ludzi wokół nas, nie czujmy się zawiedzeni, kiedy ich stracimy.

Zastanawiając się dlaczego ludzie nie robią mapy marzeń doszłam do wniosku, że po prostu to czasochłonne i trudne. Zdecydowanie łatwiej jest to wyśmiać. Szkoda, bo to naprawdę działa. Pokaże wam to dzisiaj na swoim przykładzie.


Magia czy podświadomość?

zrzut-ekranu-2016-12-12-o-21-57-10

Pierwszą mapę marzeń zrobiłam jakiś czas temu, później tylko uzupełniałam ją o kolejne marzenia. Od tego czasu większość rzeczy, które chciałam, o których marzyłam i które umieściłam na tej mapie po prostu się spełniły. Czasami nawet zastanawiałam się dlaczego? Dlaczego wcześniej mimo, że czegoś naprawdę mocno chciałam, nie dostawałam tego, nie osiągałam tego i zawsze było bardzo to odległe, bez względu na mijający czas. Nie potrafię wytłumaczyć fenomenu mapy marzeń, gwarantuje wam jednak, że działa.

Czym właściwie mapa marzeń jest?

„Mapa marzeń jest niczym innym jak umową z losem. To zamówienie do naszej podświadomości napisane w jej języku, czyli w języku obrazów i emocji. Z kolei dla naszego umysłu racjonalnego mapa marzeń przedstawia się jako zabawa, niegroźna, czasem infantylna zabawa z obrazkami. Niech i tak będzie. Grunt, że działa.”

karinasep

Mapa marzeń to kwadrat podzielony na  dziewięć równych części. Każda z nich odpowiada za inną strefę naszego życia. Zabawa polega na tym, że w każdy z kwadratów powinniśmy wkleić obrazki odzwierciedlające nasze marzenia, pragnienia i cele. To coś w stylu popularnej Bucket List, ale silniejsze, bo działające na naszą podświadomość i mające czas realizacji – ROK. Jak to działa? Samo zastanowienie się i wypisanie marzeń to już wielki krok milowy do ich realizacji, ponieważ, kiedy wiemy czego konkretnie chcemy uruchamiamy nasze myśli, które przenoszą góry. Na przykład, jeśli chcemy podróżować, to nic nie znaczy. Ale jeśli zakładamy, że do końca roku pojedziemy do Portugalii to już 50% sukcesu. Kolejne 30% to zobaczenie Portugalii na obrazkach, w internecie, w przewodnikach, w katalogach biur podróży. 10% to umieszczenie ulubionego zdjęcia Portugalii na naszej mapie marzeń. Ostatnie 10% to nasze myśli i działanie. Udowodniono bowiem, że nasza podświadomość działa emocjonalnie na obraz.


Prawda czy fałsz?

paykyb-8er8-ian-schneider

Pierwsza moja mapa miała być eksperymentem, nie do końca wierzyłam w jej siłę. Nie dałam sobie wmówić, że jakiś zbiór obrazków jest w stanie zmienić moje życie. To, co stało się już po pół roku niezwykle mnie zaskoczyło. Okazało się bowiem, że mapa, którą miałam na tapecie komputera, na ścianie w mieszkaniu i ta sama przyklejona w moim kalendarzu stała się nie szaleństwem, jak myślałam, ale rzeczywistością. Chcę pokazać Wam teraz jak to się u mnie odbywało.

Oto moja pierwsza mapa:
mapa-kasia

Podsumowanie:

  1. Jeżdżę Suzuki Swiftem, dokładnie takim jak na zdjęciu, tylko czarnym.
  2. Piszę ten post na klawiaturze MacBooka pro, dokładnie takim jak jest na zdjęciu.
  3. Mam perfumy Chanel Chance, które zawsze chciałam mieć.
  4. Przeczytałam dwie książki Dalajlamy „Sztuka szczęścia” oraz „Ścieżka buddyzmu tybetańskiego”. Staram się czerpać z nauki Dalajlamy i żyć według jego zasad.
  5. Przeczytałam wszystkie książki Reginy Brett, napisałam do niej list i dostałam na niego odpowiedź.
  6. Nie przestałam wierzyć w Boga, wręcz przeciwnie poznałam Dominikanów, urzędujących na Służewiu, którzy wiele wnoszą w moje życie.
  7. Dostałam świetną książkę o Maryl Streep, z którą wbrew pozorom mam dużo wspólnego.
  8. Mam w swojej biblioteczce wszystkie książki poświęcone branży filmowej wyd. Marzec.
  9. Uczę się systematycznie, z sukcesami angielskiego. Native Speaker Darren z USA jest bardzo dumny.
  10. Pracowałam przy filmie fabularnym. O czym marzyłam.
  11. Stworzyłam w swoim domu kącik do pracy.
  12. Przeczytałam całą książkę Waltera Isaacsona „Steve Jobs”.
  13. Napisałam kolejny scenariusz.
  14. Studiuje w szkole filmowej w Łodzi.

Po pół roku powstała kolejna mapa:

zrzut-ekranu-2015-12-12-o-17-54-49

I kolejne podsumowanie:

  1. Mam ipada mini.
  2. Mam iphona 7.
  3. Jestem zdrowa.
  4. Nadal uczę się systematycznie angielskiego.
  5. Czytam regularnie książki.
  6. Piszę bloga.
  7. Pracuje na planach filmów/seriali/programów.
  8. Mam cztery zwariowane koleżanki, z którymi za chwilę wyjeżdżam w podróż.
  9. Byłam w Hiszpanii, Portugalii i Paryżu.
  10. Leciałam samolotem do Londynu.
  11. Mam cudowną i zdrową rodzinę.

Tak, to prawda. Mapa marzeń działa. Jestem na to żywym dowodem.


Dzisiaj czy jutro?

I przedstawiam wam moją obecną mapę marzeń w wersji PRO. Stworzenie takiej planszy zajmuje kilka godzin i moc satysfakcji. Została ona zrobiona w programie https://www.canva.com. Wrócę z podsumowaniem za rok, choć już wiem, że większość z nich spełnię błyskawicznie, inne towarzyszyć mi będą przez cały rok.

zrzut-ekranu-2016-12-12-o-18-25-43


A Ty?

Jak wyglądała twoja mapa? Jakie marzenia zrealizowałeś? Co dobrego się wydarzyło?

SKOMENTUJ