Poznajcie mężczyznę dzięki któremu zaczęłam grać na pianinie. On sprawił, że poznałam niezwykłą poezje Adama Zagajewskiego i Julii Hartwig oraz, że regularnie słucham kompozycji Mozarta. A przede wszystkim człowieka, który wzbudził we mnie niesamowite pokłady ambicji i wiary w siebie. Szkoda, że nigdy nie poznałam go osobiście, ale jeśli ktoś daję energie, kiedy nie ma go na świecie, to czy powiesz mi, że nie warto być dobrym, kiedy tu jesteśmy?

To, że nic nie dzieje się bez przyczyny wiedziałam od dawna, ale tego, że w ten paskudny piątkowy wieczór poznam tak wyjątkowego pasażera na gapę, nie mogłam się nawet spodziewać.


POROZMAWIAJ Z NIEZNAJOMYM

tokyo-1536844_1280

Pociąg. Trasa Warszawa-Kraków. Biegnę w deszczu, jak zwykle spóźniona i jak zwykle z nadzieją, że popracuje. Wchodzę do przedziału oszołomiona niemal prosto po zabiegu w szpitalu, próbuje poskładać oddechy. Witam się z innymi pasażerami. Siadam, otwieram laptop, zakładam słuchawki i oddaje się lekturze scenariusza. Przede mną siedzi młody chłopak, który czyta książkę w formacie A4 tak grubą, że wydaje mi się, że ma z milion stron. Chcę się skupić na czytaniu, ale usilnie próbuje podejrzeć tytuł (zawsze to robię). Dobra wracam do scenariusza. Boże, co za książka może mieć tyle stron. Dobra wracam do scenariusza. Czytam. Po kilku minutach widzę machanie chłopaka siedzącego naprzeciwko mnie. Ściągam słuchawki.  „Cześć! Jestem Tomek. Fajny masz tatuaż, co oznacza?” Popracowałam, myślę. A więc przechodzimy do ideologii życia, mojego bloga, pracy i wreszcie przewartościowania wszystkiego przez ostatnie zdrowotne wydarzenia. „A ty Tomek? Kim jesteś?” Pytam. Pani po prawej uśmiecha się nieśmiale (Pani okaże się lekarzem-kardiologiem). „Ja jestem studentem medycyny i będę lekarzem chorób immunologicznych. Właśnie czytam książkę o układzie.” Odpowiada pewny siebie. Zamykam laptopa, gdyż już wiem, że nie popracuje.

Z Tomkiem przegadaliśmy trzy godziny. Do rozmowy w pewnym momencie włączyli się wszyscy pasażerowie. Każdy ciekawy, każdy mądry, każdy miał jakąś prawdę, którą chciał się podzielić. Właśnie tu i właśnie teraz. Chociaż wszyscy byliśmy tak różni od siebie to jednak tak sobie bliscy. Scena jak z filmu. Rozmawialiśmy o książkach, o filmach, o pasjach, o swoich zawodach, o planach na przyszłość i o podejściu do życia. To nie była rozmowa sześciu Polaków o tym, że pogoda jest do dupy, że politycy nas okradają czy, że jest tak cholernie ciężko żyć. Wręcz przeciwnie. Mówiliśmy o tym, jak żyć dobrze, jak cieszyć się z małych rzeczy, jak dużo nas łączy.

Może jest tak, że przyciąga się ludzi, takich jakich chcemy spotkać. A może po prostu warto rozmawiać z nieznajomymi i może czasem warto ściągnąć słuchawki aby poznać drugiego człowieka.


ABSOLUTNIE MISTRZ

05.03.2010 KRAKOW . PROFESOR ANDRZEJ SZCZEKLIK Z COLLEGIUM MEDICUM UJ , KIEROWNIK II KATEDRY CHOROB WEWNETRZNYCH FOT. KRZYSZTOF KAROLCZYK / AGENCJA GAZETA

05.03.2010 KRAKOW . PROFESOR ANDRZEJ SZCZEKLIK Z COLLEGIUM MEDICUM UJ , KIEROWNIK II KATEDRY CHOROB WEWNĘTRZNYCH, FOT. KRZYSZTOF KAROLCZYK / AGENCJA GAZETA

Oprócz tego, że każdy z tych pasażerów dał mi jakąś nową energię i podzielił się bezcenną wiedzą, to sam Tomek podarował mi dużo więcej. Mianowicie polecił mi książkę, wywiad rzeka ze swoim mistrzem profesorem Andrzejem Szczeklikiem. Z taką pasją opowiadał o tym człowieku, że poczułam wielką chęć poznania go. Chociaż w mojej biblioteczce jest przynajmniej kilka książek, które czekają na odpowiedni moment, to wiedziałam, że „Słuch absolutny. Andrzej Szczeklik w rozmowie z Jerzym Illgiem” to pozycja, która nie może czekać.

Profesor to lekarz, artysta, poeta i człowiek wielu talentów w jednej osobie. To, że leczył najwybitniejszych polskich pisarzy i artystów, takich jak: Lem, Miłosz, Wajda czy Szymborska pewnie nie zachęci Was do lektury. Ale już to, że podniósł medycynę do rangi sztuki, był absolutnie wyjątkowy i to, że człowiek był dla niego najważniejszą jednostką na świecie już powinno. Z książki dowiecie się, że był tak bardzo daleki od nepotyzmu, że na złość rodzicom nie chciał być lekarzem. Ponadto Andrzej Szczeklik porwie Was swoim poczuciem humoru i podejściem do życia. To człowiek dla którego pieniądze nie miały żadnego znaczenia, gdy w grę wchodziło ludzkie życie. A jego książki „Katharsis” czy „Kore” do dziś są bestsellerami. Dodam tylko, że był osobą tak skromną, że nie lubił gdy ktoś zwracał się do niego Panie profesorze, a sam o sobie mówił „zwykły”.

Gdybym mogła to chciałabym go uściskać, ale przecież to on swoimi słowami obejmuje mnie za każdym razem, kiedy sięgam do książki. To ktoś, kto rozbawia mnie do łez, ale i pokazuje, że jedyna warta inwestycja to ta w ludzi, ale też żeby inwestować w ludzi, trzeba zainwestować w siebie.


Albert Einstein mówił: „Są dwie dro­gi, aby przeżyć życie. Jed­na to żyć tak, jak­by nic nie było cu­dem. Dru­ga to żyć tak, jak­by cu­dem było wszystko.” Zwykła podróż pociągiem może być tylko przemieszczaniem się z miejsca A do miejsca B. Ale może być też tak, że to tam wydarza się mały cud. Cud, który sprawia, że nasze palce dotykają klawiszy. Cud, że nasze oczy widzą muzykę. Cud dzięki, któremu chcemy bardziej, więcej, mocniej i lepiej.

SKOMENTUJ