„Szczęście jest odwrotnie proporcjonalne do rozmiarów domu.” napisał Gregory David Roberts w książce pt. „Shantaram”, a ja podpisuje się pod tym obiema rękami. Podczas ostatnich podróży moim domem był fotel w autobusie, hotele, plaże, a ponad wszystko ciepło drugiego człowieka. I w tych właśnie chwilach czułam jak szczęście przeszywa moją duszę, jak rozprzestrzenia się po całym moim ciele, jak dotyka opuszków palców i zagnieżdża się w moim sercu. Nie, wtedy, kiedy ślepo biegłam doganiając moją chorą ambicję. Nie, gdy wchodziłam do sklepu kupując wszystko na co miałam ochotę. Nie, w chwili, gdy rozmawiałam z ludźmi wielkimi, których marzyłam, żeby poznać. Ale właśnie nie mając nic, poza niewygodnym kątem do spania, otaczającą mnie przyjaźnią i dobrą energią. Szczęście niczego nie oferuje, nie obiecuje, nie dba o wygodę i komfort. Szczęście nie zna kultury, nie zna narodu, nie ma koloru, akcentu ani tradycji. Nie możemy go dotknąć, zatrzymać, zamknąć w słoiku, często nie da się go nawet opisać, ale, kiedy pojawia się, po prostu wiesz, że nic nie świecie nie ma znaczenia. Poza tu i teraz.


PRZYJAŹŃ

girls-407685_1280

Przyjaciel to człowiek, który sprawia, że przy nim mogę być sobą. To ktoś, kto powoduje uśmiech na mojej twarzy. I wreszcie sprawia, że przy nim zatrzymuje się czas, a ja mogę czuć się najlepiej na świecie. Według mnie ma prawo zawodzić, mogę go nie rozumieć, możemy się nie zgadzać czy nie odzywać, ale kiedy jesteśmy razem sprawiamy, że świat staje się lepszy. Może to słaba definicja przyjaźni i jestem przekonana, że nadużywam tego określenia, ale tak właśnie chcę. Portugalia dała mi trzy przyjaciółki. Trzy dziewczyny, z którymi łączy mnie jakaś niewidzialna silna więź. To one obudziły we mnie tą wariatkę, którą starałam się ukrywać pod pozą dorosłości i odpowiedzialności. Pokazały mi, że nie musze z nikim walczyć i niczego udawać, bo jestem najlepsza, właśnie taka jaka jestem. Dały mi radość z jedzenia, wspólnego gotowania, tańca, muzyki, miłości. Przy nich nie czuje wstydu, upokorzenia, smutku, nudy. To one sprawiają, że świat staje się lepszy.

zrzut-ekranu-2017-01-07-o-21-25-11

Tak naprawdę to z Olką poznałyśmy się w Amsterdamie. Z Mają i Justyną w Paryżu. A Portugalia sprawiła tylko, że stałyśmy się nierozłączne. Zamieszkałyśmy razem przez 7 dni w pokoju z widokiem na ocean na południu Portugalii, w Lagos. Wszystkie zakochałyśmy się do szaleństwa – nie tylko w sobie. Na pewnej zakrapianej alkoholem  imprezie obiecałyśmy sobie, że w tym samym miejscu spędzimy noc sylwestrową. Choć na wstępie dziewczyny wiedziały, że ze mną kontakt jest ograniczony z powodu pracy, a ja sama byłam przekonana, że nie ma żadnych szans aby nasze postanowienie doszło do skutku. Mam bowiem pracę, zajęcia, obowiązki, ale przecież… kto ich nie ma? Z pierwszej podróży wróciłyśmy we wrześniu 2016 roku i kilka dni później zapłaciłyśmy za pobyt w grudniu. Cały czas utrzymywałyśmy kontakt i liczyłyśmy dni, kiedy znowu będziemy razem. Portugalia ponownie nas nie zawiodła, wręcz przeciwnie umocniła przekonanie, że nie tylko przeżywamy tam cudowne chwile, ale, że uwielbiamy siebie nawzajem. Już planujemy kolejny wyjazd w sierpniu bieżącego roku. Po głowie chodzi nam Ibiza, Korfu i Chorwacja, ale kto wie… może znowu wpadniemy do siebie? Bo w Portugalii zostawiłyśmy cząstkę serca i zawsze będzie jak nasz drugi dom.


MIŁOŚĆ

c5mtrwzz90a-alice-donovan-rouse

„Jedną z przyczyn dla których pragniemy miłości i tak rozpaczliwie jej szukamy jest to, że miłość to jedyne lekarstwo na samotność, wstyd i smutek. Są uczucia, które zapadają w serce tak głęboko, że tylko samotność może je znowu wyciągnąć.”  

I to właśnie Portgulia sprawiła, że znowu zaczęłam wierzyć w siebie. Zobaczyłam w sobie piękną kobietę, która może być kochana, adorowana i ceniona. Dokładnie za to jaka jest, za nic więcej. W sierpniu zakochałam się w Kevinie, z którym przetańczyłam całą noc, który dał mi mnóstwo ciepła, dobrej energii i pewności siebie. Był tylko moment, bo splot wydarzeń sprawił, że pewnie już się nie spotkamy, ale dla tych kilku godzin na parkiecie warto było przejechać tysiące kilometrów. W grudniu natomiast pojawił się Adam czyli chłopiec, który patrzył na mnie jak dawno nikt, który swoim wariactwem i szczerością skradł na moment moje serce. Chłopiec, bo Adam ma 21 lat i całe życie przed sobą, które wie, że sam musi przeżyć najlepiej jak potrafi.

Obydwaj jednak uświadomili mi, że uczucie to jest chwila i, że trzeba się nimi cieszyć jak najdłużej w momencie, kiedy trwa. Nie rozkładać na czynniki pierwsze, nie myśleć co dalej, po prostu być.


SZCZĘŚCIE

goerbmavuk0-dmitry-zelinskiy

„Przeznaczenie zawsze daje ci dwie drogi- tę, którą powinieneś pójść i tę, którą idziesz.”

Wyprawa do Portugalii to przystanki w różnych miejscach na mapie Europy. Amsterdam, Paryż, Nicea, Saint-Tropez, Madryt czy Barcelona. To odkrywanie, smakowanie, zwiedzanie, poznawanie i ładowanie baterii. To swoją obecnością uszczęśliwianie i zmienianie świata. To ocean różnych osobowości i próba charakteru. To moje patrzenie na świat i moja definicja szczęścia. To wreszcie droga, którą poszłam i powinnam pójść.

fullsizerender-3

fullsizerender-2

fullsizerender-2-kopia

fullsizerender-5

fullsizerender-6

fullsizerender-4

fullsizerender-7

fullsizerender-3-kopia

fullsizerender-2-kopia-2

 

 

 

SKOMENTUJ